flea1

Dziady – są prawdziwą polską tradycją, a nie chrześcijańskie Święto Zmarłych

Polska tradycja – głęboko zakorzeniona w naszych genach  - wspominania zmarłych, metafizycznego z nimi obcowania, wcale nie ma proweniencji katolickiej, czy też chrześcijańskiej, bo Dzień Wszystkich Świętych dotyczy namaszczonych zmarłych dla rzeszy wiernych w Rzymie, a Zaduszki są plagiatem prawdziwego słowiańskiego święta obcowania z duchami przodków, czyli naszymi dziadami.

To święto ma taką nazwę: Dziady, a Zaduszki są tylko falsyfikowaniem i tak naprawdę świętem średniowiecznym, a nie naszą tradycją. Nasza tradycja to Dziady. Kościół w tej sferze zrobił podmiankę, wyślizgał naszą tradycję, aby zastąpić swoim średniowiecznym wynalazkiem. Chce władać naszymi duszami za pomocą dusz, których na tym świecie nie ma, a czy są gdziekolwiek, tego nikt nie wie, bo duszy jako takiej nikomu nie udało się złapać za nogi, gdy wstępowała do Niebiesiech.

Jeszcze jedna uwaga godna uzmysłowienia. Dziady były obchodzone cztery razy w roku, tyle ile jest pór. Miały swój rytuał – odmienny od plagiatu chrześcijańskiego. Wybierając się na cmentarz wybierano się do pośmiertnej chaty dziada (dziadka), czyli przodka. Na cmentarz brano ze sobą jadło: miód, kaszę, jajka i chleb. Po to, aby zaświadczyć przed duszą przodka, że nam się wiedzie, że nie zmarnowaliśmy ich dzieła. Na cmentarzu rozmawiało się z duchem dziada i razem z nim (w jego imieniu) ucztowano. Bo to było święto radości, dumy i chwały. To oni nas stworzyli, powołali do życia, to my jesteśmy ich dziełem. A w takich chwilach zjednoczenia z przodkami należy śpiewać, jeść, pić, śmiać się i tańczyć.

Ważnym elementem Dziadów był ogień (dzisiaj świeczka), który miał oświetlić duszom zmarłych drogę do nas, do domu, z którego wyszli i z którego do nich przyszliśmy.  W dniu Dziadów w domu urządzano ucztę przy otwartych oknach i drzwiach, aby przodkowie mogli trafić bez przeszkód do wnętrza domu, z którego niegdyś wyszli na zawsze martwi.

Taka jest polska (słowiańska) tradycja, a Święto Zmarłych plagiatem za pomocą, którego kler chce rządzić naszą doczesnością.