Szydło do dymisji. Więcej tak, niż nie. Czeka nas albo – albo. Wóz albo przewóz

Dymisja Beaty Szydło jest bardzo prawdopodobna. Stawiają na to w „Rzeczpospolitej”, a w TOK FM publicystka Kamila Baranowska z „Do Rzeczy”uważa, że Szydło jest słaba, ale popularna i prezes się nie odważy.

Ta popularność niespecjalnie przemawia Kaczyńskiemu.

Ale za dymisją przemawiają takie rzeczy. Po pierwsze, jesień bedzie bardzo gorąca, a Szydło psychicznie sobie nie radziła. Kaczyński chce rozwalić Polskę ostatecznie, a to będzie odbywało się na kilku frontach: niszczenie prywatnych mediów – będzie miał zatem do czynienia z prawem unijnym.

Po drugie, sądownictwo. Prezes nie tylko ma przeciw sobie społeczeństwo, instytucje Unii Europejskiej, ale i Andrzeja Dudę. Będzie musiał więc tupać i mobilizowćc swój elektorat prawicowy, które w akcie poparcia dla siebie wyprowadzi na ulice.

Jesień najprawdopodobniej bedzie tak gorąca, iż protestujący Polacy wyjdą na ulicę i zagrożą strajkiem powszechnym. Wówczas trzeba będzie rzucić przeciw nim policję, Wojska Obrony Terytorialnej, zastraszać, a nawet używać siły. Szydło tego nie wytrzyma.

Jesień będzie rozstrzygająca. Albo Polacy dadzą się chwycić za twarz („mordę zdradziecką”), albo odzyskają wolności obywatelskie, Konstytucję, a PiS zaliczy śmietnik historii.

Przed nami: albo – albo.