Elbanowscy

Prostowanie Elbanowskich – kuratorzy kontrolują szkoły w całej Polsce

Justyna Suchecka, 07.11.2013
Zespół Szkół nr 21 w Bydgoszczy. Tu rodzice sześciolatków skarżyli się<br /><br />
na wysokość, na jakiej umieszczono wieszaki na kurtki.Zespół Szkół nr 21 w Bydgoszczy. Tu rodzice sześciolatków skarżyli się na wysokość, na jakiej umieszczono wieszaki na kurtki. (Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta)
Raport „Szkolna rzeczywistość” autorstwa przeciwników posłania sześciolatków do szkół doczekał się wielu krytycznych odpowiedzi
„Szkolna rzeczywistość. Raport 2013/14″ to lista 178 szkół z całej Polski, które według doniesień rodziców nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków.Dwa tygodnie temu przedstawił ją w Sejmie Tomasz Elbanowski ze stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców. Mówił o szkołach, w których m.in. brakuje stołówek, szatnie są za ciasne czy brakuje odpowiedniego placu zabaw. Wszystkiego dowiadujemy się z anonimowych historii rodziców.

I tak czytamy np. o katowickiej SP 59: „Dzieci nie mają się gdzie bawić, więc bawią się w ziemi, chowają pod drzewami, bawią się między wystającymi korzeniami”.

Na taką opinię dyrekcja szkoły zareagowała podobnie jak wielu innych skrytykowanych placówek – zaprosiła do siebie media i rodziców. Prosiła, aby robić zdjęcia i pokazać światu, że szkoła wygląda zupełnie inaczej, niż to wynika z raportu. Katarzyna Mikoda, dyrektorka SP 59, chwaliła się placem zabaw z huśtawkami, drabinkami i sznurkową pajęczyną. I zapowiadała, że rozważa podanie Elbanowskich do sądu za psucie dobrego imienia jej szkoły.

Na Śląsku minusy od Elbanowskich dostały 24 podstawówki spośród 1240. Wszystkie wymienione w raporcie zostały już skontrolowane przez wizytatorów z kuratorium oświaty.

- Negatywne opinie dotyczące ich funkcjonowania się nie potwierdziły – mówi kurator Stanisław Faber.

Z podobnymi kontrolami do szkół wyruszyli kuratorzy w całej Polsce i oni też przekonywali, że „nie ma przed czym ratować maluchów”.

- Potwierdziły się tylko pojedyncze zarzuty: zniszczony dywan czy zbyt wysoko wiszące wieszaki – poinformowali wizytatorzy z województwa kujawsko-pomorskiego. Zresztą z wieszakami na kurtki zamieszanie było największe. Bo dyrektorka bydgoskiej SP nr 32 po publikacji Elbanowskich kazała powiesić je niżej. – Ale okazało się, że to nie była potrzeba większości rodziców sześciolatków.

Mam pismo podpisane przez 25 rodziców, którzy domagają się, by wieszaki znów zawisły wyżej. Efekt? Część wisi wyżej, część niżej. Już nie wiem, kogo mam słuchać – mówiła dziennikarzom dyrektorka Arleta Popławska.

- Odkąd przeczytałem, że w mojej szkole nie ma papieru toaletowego, co rano sam chodzę po ubikacjach i to sprawdzam – mówi z kolei dyrektor podstawówki w Bieczu.

Część zarzutów się potwierdziła, np. dwie szkoły z Białegostoku rzeczywiście miały klasy liczące po 31 uczniów. W innych kuratorzy zlecili m.in. wydłużenie przerwy, wzmocnienie dyżurów nauczycielskich, lepsze zorganizowanie świetlicy.

- Z niektórymi tezami raportu Elbanowskich trudno polemizować. Jeśli ktoś pisze, że sale lekcyjne są mniejsze niż w przedszkolu, to ja to potwierdzam – przyznaje Barbara Brzozowska z podstawówki w Dziwnowie.

Zobacz także

 

 Źródło: Wyborcza.pl

Nierzetelny raport Elbanowskich o szkołach

Dominika Wielowieyska, 07.11.2013
Wiceminister Edukacji Narodowej Joanna Berdzik odwiedziła gdańskie przedszkole i szkołę podstawową, by promować naukę sześciolatków w szkołach. Wiceminister Edukacji Narodowej Joanna Berdzik odwiedziła gdańskie przedszkole i szkołę podstawową, by promować naukę sześciolatków w szkołach. (Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta)
Karolina i Tomasz Elbanowscy, organizatorzy akcji „Ratuj maluchy”, przez długi czas narzucali ton debacie o posłaniu sześciolatków do pierwszej klasy. Przygotowali raport o kiepskim stanie polskich szkół, które nie są gotowe na przyjęcie małych dzieci. Naszym szkołom daleko do ideału, ale wystarczyło posprawdzać kilka relacji zamieszczonych w raporcie Elbanowskich, aby się przekonać, że ten obraz jest zbyt czarny, a wiele relacji jest anonimowych, przesadzonych i niesprawdzonych.
Weźmy opiekę świetlicową w Szkole Podstawowej nr 82 w Warszawie. „Świetlica jest tak przepełniona, iż panie nie są w stanie pilnować dzieci, efekt – skakanie po plecakach, wypadki, urazy, stłuczenia” – straszono rodziców sześciolatków w raporcie Elbanowskich. – To nieprawda, dzieci pięcio- i sześcioletnie mają osobną świetlicę – odpierała zarzut na konferencji prasowej jedna z matek dziecka, które uczy się w tej szkole.Rzetelności trzeba wymagać także od organizacji pozarządowych. Nie wolno straszyć rodziców, posługując się nieprawdziwymi informacjami. Wniosek: każdy swoją szkołę powinien sprawdzić sam, a nie zawierzać akcji „Ratuj maluchy”.

W raporcie dostało się łódzkiej szkole nr 56. „Przez ostatnie trzy lata rodzice składali się na: papier, ksero, papier toaletowy, mydło” – raport cytuje list matki jednej z uczennic. „Przynosiliśmy do szkoły zszywki, spinacze, długopisy. Kupiliśmy tablice korkowe, a inni rodzice dywan. W ubiegłym roku dyrektor załatwił używane meble i rodzice wywozili stare, malowali klasy, sprzątali, myli okna, prali wykładziny, zasłony, rolety”. Mam zupełnie inne odczucia po przeczytaniu tego fragmentu niż Elbanowscy: jestem pełna uznania dla tych rodziców, którzy sami zadbali o szkołę dla swoich dzieci.

Kuratoria zaczęły kontrolować szkoły wymienione w raporcie i okazało się, że przeważnie ich stan jest zupełnie inny, niż opisywali państwo Elbanowscy. Choć oczywiście część zarzutów się potwierdziła.

Owszem, i ja mam wiele pretensji do MEN, bo uważam, że państwo powinno zapewnić np. to, by w klasach nie było więcej niż 25 dzieci. Tymczasem w wielu szkołach ten limit jest przekroczony. Jednak aby narzucić samorządom taki kosztowny rygor (na razie będzie on obowiązywał w najmłodszych klasach), trzeba poluzować Kartę nauczyciela tak, by dyrektorzy szkół mogli bardziej elastycznie organizować pracę w szkołach i dzięki temu tworzyć dodatkowe klasy. Niestety, rząd chowa głowę w piasek, bo boi się lobby związkowego. Ale takie trudne tematy Elbanowskich nie interesują – łatwiej jest powtarzać, że jest za mało pieniędzy na szkoły.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej Karolina Elbanowska stwierdziła: – Żaden dyrektor szkoły w Polsce ani żaden nauczyciel nie może publicznie krytykować reformy. Oni obawiają się konsekwencji zawodowych, bo będzie to dla nich oznaczało automatycznie utratę pracy.

Po pierwsze, krytycznie na temat raportu wypowiadali się nie tylko dyrektorzy, ale też konkretni rodzice, dokładnie wskazując, co jest w nim nieprawdziwe. Do tego pani Elbanowska się nie odniosła. Po drugie, za nominacje dyrektorów szkół odpowiedzialni są samorządowcy, a nie MEN. Po trzecie, słyszałam wiele wypowiedzi nauczycieli i dyrektorów krytycznych wobec reformy i nic mi nie wiadomo o tym, by zostali za to zwolnieni. Najlepiej byłoby, aby Karolina Elbanowska podała konkretne przykłady takich dymisji. Bez nich jej twierdzenie jest gołosłowne.

- Te burze z dyrektorami odczytujemy jako akcję polityczną – stwierdził w TOK FM Tomasz Elbanowski. To znaczy, że dyrektorzy prostowali informacje z raportu, ponieważ wysługują się Platformie Obywatelskiej? Są granice absurdu.

Sejm będzie jutro głosował nad wnioskiem w sprawie referendum, w którym Polacy mieliby decydować o tym, czy posyłać sześciolatki do pierwszej klasy, likwidować gimnazja i powstrzymać likwidację szkół, które zamyka się z powodu niżu demograficznego. Urządzanie referendum z absurdalnymi pytaniami jest drogą donikąd, bo realizacja tych postulatów prowadzi do chaosu. A to, że raport Elbanowskich jest nierzetelny, tym bardziej powinno zniechęcić posłów do poparcia tej idei.

Wyborcza.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>