Chmaj, 01.12.2017

 

Prof. Marek Chmaj: Trójpodział władzy już nie istnieje

GRUDZIEŃ 1, 2017  JUSTYNA KOĆ
Prof. Marek Chmaj: Trójpodział władzy już nie istnieje

Trójpodział władzy skończył się już w zeszłym roku. Dziś mamy kolejne ustawy, które pogłębiają te niekorzystne zjawiska związane z łamaniem konstytucji. Niestety, nie ma już trójpodziału władzy, a zasady państwa prawa kilkukrotnie złamano – mówi w rozmowie z nami konstytucjonalista prof. Marek Chmaj

JUSTYNA KOĆ: Panie profesorze, został pan poproszony o ekspertyzę dotyczącą zmian w ordynacji wyborczej, po czym na komisji dostał pan kilkadziesiąt sekund, aby ją przedstawić. To brzmi jak absurd.

MAREK CHMAJ: W piątek dostałem zlecenie na napisanie ekspertyzy od biura analiz sejmowych. Cztery dni zajęło mi przygotowanie ekspertyzy, zrobiłem to bardzo rzetelnie, zgodnie z najlepszą wiedzą, i w czwartek wieczorem na posiedzeniu komisji dostałem od przewodniczącej dosłownie minutę na jej zaprezentowanie. To była kompletnie absurdalna sytuacja, w praktyce

uniemożliwiono mi wypowiedź na ten temat.

To po co była ta ekspertyza?

Ekspertyzę zleciła jedna z wicemarszałkiń Sejmu. Ponieważ została zlecona za publiczne środki, to Biuro Analiz Sejmowych powinno udostępnić ją posłom, nie tylko z komisji, ale wszystkim. Przecież po to Sejm takie ekspertyzy zamawia, aby wzbogacały proces legislacyjny. Oczywiście niektóre ekspertyzy są bardzo krytyczne co do różnych projektów i zauważam tendencje do pomijania takich ekspertyz po to, aby nie przeszkadzać sobie w procesie legislacyjnym.

Co było w pana ekspertyzie, była krytyczne, niewygodna, przeszkadzała w procesie legislacyjnym?

Była rzetelna. Wskazywałem w niej na te elementy, które moim zdaniem budzą wątpliwości konstytucyjne i chciałem, żeby komisja zastanowiła się nad tymi fragmentami projektu, aby uniknąć niezgodności z ustawą zasadniczą. Pamiętajmy, że

z Sejmu, a zwłaszcza z komisji powinny wychodzić projekty absolutnie zgodne z konstytucją, a nie takie, które są z nią rozbieżne.

W teorii tak powinno być, w praktyce wczoraj na komisji sprawiedliwości posłanka Pawłowicz wytknęła, że jeden z przepisów jest niekonstytucyjny, ale zagłosuje za nim zgodnie ze swoim klubem. Dodajmy, że pani Pawłowicz jest profesorem prawa.

Jest to jeden z przykładów, jak podchodzą niektórzy posłowie do stosowania norm konstytucyjnych. Przepisy konstytucji powinny wyznaczać kierunek ustawodawstwa. Nie można świadomie tworzyć ustaw z konstytucją sprzecznych, a już publiczne przyznawanie się do głosowania za rozwiązaniami niekonstytucyjnymi czy popieranie rozwiązań niekonstytucyjnych świadczy o autorze takich słów.

Skoro już rozmawiamy o wydarzeniach na komisji sprawiedliwości, to zapytam o poprawki wprowadzone do projektu prezydenckiego o SN i KRS. Jak pan je ocenia?

Projekt prezydenta już w wielu miejscach był niezgodny z konstytucją.

To jest o tyle smutne, że prezydent zgodnie z art. 126 ust. 2 konstytucji jest organem czuwającym nad przestrzeganiem konstytucji. W ustawie o KRS prezydent zaproponował, żeby to Sejm wybierał 15 sędziowskich członków KRS. Takie rozwiązanie jest niezgodne z kilkoma zapisami konstytucji, m.in. z art. 2, 45, 10, 173 i nawet 187. Obecnie jeżeli będzie zgłoszonych więcej niż 15 kandydatów do KRS, to o wyborze ostatecznej piętnastki ma decydować  prezydium Sejmu. Dodam, że w prezydium obecnie absolutną większość mają osoby z PiS.

Jak ocenia pan sam proces legislacji? Możemy chyba mówić o kolejnym ekspresie?

Wczoraj na komisji sprawiedliwości pokazano, jak wygląda przepychanie procesu ustawodawczego kolanem, jak toczy się legislacyjny walec bez żadnej refleksji, bez słuchania głosów zarówno ekspertów, jak i opozycji.

Komisja nie dość, że zaaprobowała wiele rozwiązań niekonstytucyjnych, to jeszcze uwzględniła te poprawki PiS, które pogłębiały wadliwość projektu prezydenta,

m.in związane z Izbą Dyscyplinarną SN, z nadzwyczajnymi uprawnieniami, które ma dostać przyszły prezes tej izby. Tworzy alternatywny ośrodek władzy w SN, alternatywny w stosunku do Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, a prezes Izby Dyscyplinarnej ma opiniować możliwość dłuższego orzekania przez sędziego, który ukończył 65 rok życia. Decyzję ma w tej sprawie wydawać prezydent, ale to uprawnienie prezydenta wymaga kontrasygnaty prezesa Rady Ministrów, a więc mamy sytuację groteskową: o możliwości dłuższego orzekania przez sędziego ma decydować prezydent po zasięgnięciu opinii prezesa Izby Dyscyplinarnej, a postanowienie prezydenta musi być kontrasygnowane przez premiera. Tak naprawdę ostatnie słowo należy do premiera.

Trójpodział władzy definitywnie  się skończył?

Trójpodział władzy skończył się już w zeszłym roku. Dziś mamy kolejne ustawy, które pogłębiają te niekorzystne zjawiska związane z łamaniem konstytucji. Niestety, nie ma już trójpodziału władzy, a zasady państwa prawa kilkukrotnie złamano.

Panie profesorze, z udziału w pracach komisji nadzwyczajnej ws. zmian w kodeksie wyborczym zrezygnował szef PKW Wojciech Hermeliński…

To bardzo smutne, ponieważ w pracach nad zmianami prawa wyborczego nie weźmie udział nikt z PKW czy Krajowego Biura Wyborczego, w ten sposób

przewodnicząca komisji pozbyła się wsparcia merytorycznego. Co więcej, nawet nie uwzględniła apelu, aby jeszcze raz poprosić PKW o przysłanie swojego przedstawiciela. Ten walec legislacyjny komisji nadzwyczajnej też się toczy, poszczególne poprawki są przyjmowane bez większej refleksji, a przewodnicząca komisji zapowiedziała, że prace będą się toczyć zarówno jutro, jak i w niedzielę.

Jest to o tyle złe i smutne, ponieważ uniemożliwia się rzetelne prace nad kodeksem wyborczym. Nie ma też żadnego usprawiedliwienia, żeby pracować po nocach lub w weekend. A skoro te zmiany mogą być uchwalone do połowy lutego, partia rządząca chce je zastosować w wyborach samorządowych.

Gdzie pan widzi największe zagrożenia w nowej ordynacji wyborczej?

Mamy tu szereg rozwiązań złych, niekorzystnych. Likwidacja głosowania korespondencyjnego, co uniemożliwia głosowanie osobom niepełnosprawnym, dalej mamy zmiany w PKW, która już nie będzie się składała z 7 sędziów, tylko 7 posłów wybranych przez Sejm oraz 2 sędziów.

Czyli partie same będą wybierać swoich przedstawicieli, którzy mają pilnować, żeby wybory były dobrze przeprowadzone?

Tak, i to ma być znacznie leprze i uczciwsze, zdaniem projektodawców, niż skład PKW wywodzący się z niezawisłych sędziów. Upartyjnienie PKW ma być receptą na nieprawidłowości przy wyborach. Likwiduje się też Krajowe Biuro Wyborcze w obecnym kształcie, będzie powołany nowy szef KBW, wprawdzie przez PKW, ale z trzech kandydatów zgłoszonych przez prezydenta, Sejm i Senat.

Wprowadza się komisarzy wyborczych. W miejsce 51 sędziów wprowadza się ponad 400 komisarzy wojewódzkich i powiatowych. Komisarze wprawdzie zgodnie z poprawkami PiS-u mają być apolityczni, ale do obejmowania tego stanowiska wystarczy wykształcenie prawnicze. Inaczej mówiąc,

kandydat na komisarza nawet może być członkiem partii politycznej, wystarczy, że z niej wystąpi i godzinę później może zostać komisarzem.

To rodzi ogromne pole do nadużyć i fałszerstw.

Zwłaszcza że komisarze wyborczy mają ustalać nie tylko obwody głosowania, ale i okręgi wyborcze w powiatach i województwach. W ten sposób można dokonywać tzw. geometrii wyborczej, tzn. tak kształtować okręgi wyborcze, żeby były jak najbardziej korzystne dla partii rządzącej. Tam, gdzie ta partia ma duże poparcie, okręgi zapewne będą trójmandatowe po to, aby w każdym okręgu mogła zdobyć dwa mandaty. Tam, gdzie ma mniejsze poparcie, pewnie będą 5- czy 7-mandatowe po to, żeby wynik był jak najbardziej proporcjonalny i odzwierciedlał realnie poparcie wyborcze. Niestety,

tego typu praktyki, zakazane zresztą w wielu państwach, u nas zaczną mieć miejsce.

Sędzia Beata Morawiec, odwołana prezes Sądu Okręgowego w Krakowie, zapowiedziała pozew przeciwko ministrowi Zbigniewowi Ziobrze. Chodzi o stwierdzenie, że sędzia „nie sprawowała odpowiedniego nadzoru nad działalnością administracyjną Sądu Okręgowego w Krakowie”. Czy to ma sens?

Myślę, że jeszcze tak, bo sprawa sądów nie jest przegrana, zawsze trzeba walczyć o swoje. Pani sędzia została odwołana w takiej złej atmosferze, były insynuacje co do jej uprawnień czy do nadzoru realizowanego nad dyrektorem sądów, którego zresztą powołuje i odwołuje minister. Zatem pani prezes ma odpowiadać za to, co należy do kompetencji ministra sprawiedliwości.

wiadomo.co



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>