Błaszczak, 13.06.2017

 

O miesięcznicy, uchodźcach i Woodstocku. Ostra wymiana zdań Błaszczaka z dziennikarzem w Radiu ZET. „Chce pan obrazić słuchaczy?”

Maciej Bednarek, 13 czerwca 2017

Minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak.

1 ZDJĘCIE

Minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak. (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Obchody miesięcznic smoleńskich to akt religijny, który ma upamiętniać „poległych” 10 kwietnia – stwierdził Mariusz Błaszczak. Szef MSW nie chce Przystanku Woodstock, bo za zachodnią granicą czają się uchodźcy – tłumaczył w Radiu Zet. Szef MSW w studio spierał się z dziennikarzem.
Minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak był dziś gościem porannej audycji w Radiu Zet. Prowadzący program Konrad Piasecki poprosił go o komentarz do wydarzeń z ostatniej miesięcznicy smoleńskiej. Zapytał go, co czuł widząc, gdy policja wynosiła z tłumu kobiety i Władysława Frasyniuka.– Czułem smutek – powiedział Błaszczak.

– Z powodu działań policji, jak rozumiem – dopytał Piasecki.

– Nie, z powodu działań grupy, która próbuje odebrać mi prawo do tego, bym obchodził uroczystości wspomnieniowe, którzy polegli 10 kwietnia 2010 roku – powiedział Błaszczak.

Wszystkie chwyty dozwolone. Jak posłowie PiS bronią ministra Błaszczaka?


http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21929040,video.html

Prowadzący zauważył, że obchody miesięcznic smoleńskich nie mają wiele wspólnego z obchodami religijnymi.

– Ci ludzie próbowali zabrać mnie i innym uczestnikom tych uroczystości prawo do demonstrowania – stwierdził Błaszczak.

– A jednak demonstrowania, a nie uczestniczenia w akcie religijnym. Policja oskarża ich o złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu aktu religijnego. Jakiego aktu religijnego? – dopytywał Piasecki.

– Kiedy szliśmy, odmawialiśmy różaniec. Od katedry aż po pałac prezydencki. To jest niewątpliwie akt religijny – odpowiedział minister.

– Tylko wy odmawiając różaniec, potem mówicie o zdrajcach, o agenturze obcych państw, próbujecie rozliczyć winnych. Z aktem religijnym, przynajmniej z tym, jaki znam z religii chrześcijańskiej niewiele ma to wspólnego – stwierdził Konrad Piasecki.

– Na wysokości kościoła św. Anny [demonstranci] usiedli na ulicy i próbowali zablokować uroczystość, akt religijny, odmawianie różańca. Co więcej, oni krzyczeli do kościoła, tak jak za komuny. Według nich chrześcijanin nie może publicznie odmawiać różańca [...] Mogą być satanistami, mogą być kimkolwiek chcą, ale niech nie odbierają innym ludziom prawa do tego, by mogli zachowywać się w sposób taki, jaki uważają za właściwy – powiedział Błaszczak.

Policja bez rynsztunku nie jest agresorem

Na pytanie czy akcja policji podczas sobotniej miesięcznicy smoleńskiej była wzorcowa, Błaszczak przypomniał demonstrację „Solidarności” za rządów PO-PSL przeciw podniesieniu wieku emerytalnego. Mówił, że wtedy policja była w rynsztunku bojowym, wyposażona w tarcze i pałki, a w sobotę policjanci byli bez rynsztunku, przez co „nie byli agresorami”.

– Pamięta pan marsze niepodległości? – zapytał Błaszczak prowadzącego. – Jak ręką odjął, zmieniła się władza, przyszedł rząd Prawa i Sprawiedliwości. Nie ma burd na marszach niepodległości! – chwalił się minister.

– Czym Władysław Frasyniuk zasłużył na oskarżenie go o naruszenie nietykalności funkcjonariuszy? – zapytał prowadzący.

– Są zdjęcia. Jest film – odrzekł gość audycji.

– Na tych zdjęciach nic takiego nie ma, co by sprawiło, że należy go oskarżać za cokolwiek – podkreślił prowadzący.

W tym momencie Błaszczak porównał Frasyniuka do radzieckiego literata z anegdoty opowiedzianej kiedyś przez Antoniego Słonimskiego. – Na spotkaniu literatów na Krakowskim Przedmieściu literat radziecki zapytał, gdzie może się wysikać. Antoni Słonimski powiedział mu, że „pan to może wszędzie”. Władysław Frasyniuk jest też kimś takim, kto ma stać ponad prawem. On może wszystko. On może łamać prawo, dlatego że był w Unii Demokratycznej, był w Unii Wolności? – pytał retorycznie Bałszczak.

Piasecki do Błaszczaka: Chce pan obrazić słuchaczy?

Piasecki poruszył sprawę śmierci Igora Stachowiaka we wrocławskim komisariacie. Zapytał, czy za kompletną bezradność policji w wyjaśnianiu sprawy śmierci mężczyzny minister spraw wewnętrznych nie powinien ponieść politycznej odpowiedzialności.

– Ile czasu, panie redaktorze, mamy na antenie? Jak długo trwa wywiad? – zapytał Błaszczak, próbując zmienić temat.

Piasecki jednak nie ustępował. – Policja przez rok była bezradna w wyjaśnianiu tej tragedii – przypominał.

– Odpowiadałem [o sprawie Igora Stachowiaka] w Sejmie prawie trzy tygodnie temu. Nic więcej nie mam do powiedzenia – uciął Bałszczak.

– Dlaczego pan uznał, że pan, pana zastępca i komendant główny policji nie powinni ponosić za to odpowiedzialności? – dopytywał Piasecki.

– Odpowiadałem na ten temat w Sejmie.

– Czy może pan powtórzyć?

– Nie mogę, bo zajmie nam to tyle czasu, że nie zdążymy powiedzieć o tym, co jest najważniejsze – mówił Błaszczak.

Piasecki zapytał, czy policja przez ostatni rok była w posiadaniu filmu z paralizatora. Przypomniał, że wersje policji i prokuratury się różnią. Ta ostatnia twierdzi, że policja jednak miała nagranie.

– Ja mam nadzieję, że sprawa w prokuraturze zakończy się szybko. Wtedy – jak mówił prokurator generalny, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, akta sprawy trafią do sądu i będą miały charakter publiczny, jawny i wtedy wszyscy ocenią ten materiał – powiedział Błaszczak, który najwyraźniej nie chciał o tym mówić.

– Za co zdymisjonował pan policjantów wrocławskich? Czy za to, że zamiatali sprawę pod dywan i próbowali ją tuszować, czy za to, że byli kompletnie bezradni i ją zlekceważyli? – drążył Piasecki.

– Mówiłem o tym w Sejmie prawie trzy tygodnie temu.

– Nasi słuchacze nie muszą pamiętać wszystkiego, co pan mówił trzy tygodnie temu w Sejmie.

– Nie muszą, ale mówiłem o tym trzy tygodnie temu.

– To niech pan to powtórzy.

– Już jest osiem po. Nie zdążymy porozmawiać o sprawach zasadniczych. To ja sam o nich powiem – stwierdził Błaszczak.

Piasecki przypomniał, że jest prowadzącym program i to on zadaje pytanie, a gość powinien na nie odpowiadać. – To nie jest grzeczne zachowanie gościa – stwierdził dziennikarz.

– To już ocenią słuchacze. Zresztą ja niewiele się spodziewam po tych ocenach. Wczoraj czytałem wpisy na portalach społecznościowych. Zdaję sobie sprawę, że słuchacze radia Zet mają określone oceny mojej funkcjonalności.

– Chce  pan obrazić słuchaczy? Po co panu taki bój?

– Ja biję się o to, żeby Polska nie musiała chować ofiar zamachów terrorystycznych – powiedział Błaszczak, ponownie próbując zmienić temat rozmowy, ale Piasecki nie odpuszczał i przypomniał, że jedyne co jego gość jest w stanie powiedzieć w tej sprawie to to, że policjant [który użył paralizatora] został zatrudniony za czasów rządów PO-PSL. Błaszczak zaprotestował twierdząc, że to było jedno zdanie wyrwane z kontekstu.

Chrześcijaństwo zintegruje uchodźców

Prowadzący zapytał swojego gościa, ile Polska jest gotowa zapłacić za nie wpuszczenie uchodźców.

– To nie jest wcale przesądzone, że Polska zapłaci. Życie ludzkie jest bezcenne – rzucił Błaszczak.

Piasecki prosił o wyjaśnienie, w jaki sposób życie ludzkie zostałoby zagrożone, gdyby w Polsce pojawiło się kilkoro dzieci i kobiet uchodźców.

– Pojawiłoby się prawie 12 tysięcy, bo na tyle zgodziła się Ewa Kopacz i Teresa Piotrowska. Z tej społeczności po kilku latach jest kilkadziesiąt tysięcy, potem kilkaset tysięcy, potem kilka milionów. Te społeczności tworzą zamknięte enklawy, które są naturalnym zapleczem terrorystycznym – wyjaśnił Błaszczak.

Podzielił się pomysłem, jaki usłyszał niedawno w Luksemburgu podczas spotkania z zachodnimi politykami. – Chcą integrować przez sport bojowników muzułmańskich, tych, którzy są gotowi zabić siebie i zabić innych. Inny polityk powiedział, że trzeba opracować jakąś koncepcję intelektualną dotyczącą integracji. Ja powiedziałem, że taka koncepcja powstała dwa tysiące lat temu. Nazywa się chrześcijaństwo. Ta koncepcja dotyczy godności człowieka, pozycji człowieka. Karol Młot w VIII wieku zatrzymał nawałę muzułmańską we Francji – przypominał minister.

– I chce być pan Karolem Młotem polskim? – zapytał Piasecki.

– Nie, to tylko pokazuje, że integracja poprzez sport nie będzie prowadziła do powodzenia tego projektu – odrzekł Błaszczak.

Terroryści na Woodstock

Prowadzący przypomniał swojemu gościowi, że często powtarza, że Polska jest bezpieczna. Zapytał dlaczego wobec tego nie chce, by w bezpiecznej Polsce odbył się Przystanek Woodstock.

– Jak mamy prawo brać udział w mszach świętych, koncertach, festiwalach, światowych dniach młodzieży, to dlaczego nie w Przystanku Woodstock? – wyliczał Piasecki.

– Za naszą zachodnią granicą są uchodźcy. Niemcy rozlokowali ich również w tym rejonie – tłumaczył szef MSW.

– Ale równie dobrze mogli dotrzeć na Światowe Dni Młodzieży, na każdy koncert – zauważył prowadzący.

– Organizator ich zaprasza. Zresztą doświadczenia z poprzednich lat mówią o przypadkach zgonów – odparł Błaszczak.

– Ale mówi pan o zagrożeniu terrorystycznym – przypomniał dziennikarz.

– Mówię o całym katalogu zagrożeń. Organizator z roku na rok zaniżał liczbę uczestników. Dlaczego? Dlatego, bo oszczędzał na bezpieczeństwie. Jeżeli by podał realną liczbę uczestników, to musiałby zatrudnić więcej funkcjonariuszy ochrony. Oszczędza na tym – skwitował Mariusz Błaszczak.

wyborcza.pl

Zacięta dyskusja o uchodźcach. Redaktor do Błaszczaka: I pan chce być Karolem Młotem Polski?

mako, 13.06.2017

http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,21953594,video.html?embed=0&autoplay=1
- Koncepcja dotycząca integracji muzułmanów już jest. To chrześcijaństwo – oświadczył Mariusz Błaszczak w Radiu ZET. Minister oświadczył, że przyjęcie jakichkolwiek uchodźców, nawet dzieci, naraża nas na terroryzm.

Dzisiaj Komisja Europejska ma podjąć decyzję, czy zacznie postępowanie przeciwko Polsce, Węgrom i Czechom w związku z nieprzyjmowaniem przez te kraje uchodźców. Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak mówił w Radiu ZET, że kara finansowa dla Polski nie jest przesądzona, a „życie ludzkie jest bezcenne”.

Pięć kobiet i pięcioro dzieci

Dziennikarz Konrad Piasecki chciał się dowiedzieć, czy naprawdę tak groźny byłoby dla Polski przyjęcie uchodźców. – Jakie byłoby zagrożenie, gdyby w Polsce pojawiło się pięcioro dzieci i pięć kobiet – zapytał hipotetycznie. – Pojawiłoby się prawie 12 tysięcy, bo na tyle zgodziły się Ewa Kopacz i Teresa Piotrowska – zaprotestował Błaszczak.

- Po kilku latach w tej społeczności byłoby kilkadziesiąt tysięcy, potem kilkaset tysięcy, a potem kilka milionów. Te społeczności tworzą zamknięte enklawy, które są naturalnym zapleczem dla terrorystów

- wyliczał. Na pytanie dziennikarza, czy kobiety i dzieci naprawdę stworzyłyby takie enklawy, Błaszczak kazał mu „przejechać się gdziekolwiek”.

Karol Młot

Zdaniem ministra zamachy, które miały miejsce we Francji i w Brukseli są wynikiem fatalnych pomysłów polityków europejskich, którzy chcą integrować uchodźców m.in. poprzez sport. – Bojowników muzułmańskich, tych, którzy są gotowi zabić siebie, zabić innych, chcą integrować poprzez sport – grzmiał Błaszczak.

Polityk wspomniał też innego „ważnego polityka z zachodniej Europy”, który zaznaczał, że należy opracować jakąś koncepcję intelektualną dotyczącą integracji.

Taka koncepcja powstała 2000 lat temu. Nazywa się chrześcijaństwo. Ta koncepcja jest i dotyczy godności oraz pozycji człowieka

- kontynuował minister i dodał, że po jego słowach na sali zapadła cisza.

To jeszcze nie koniec. Błaszczak przypomniał też, że w VIII wieku Karol Młot „zatrzymał nawałę muzułmańską we Francji”. – I pan chce być Karolem Młotem Polski? – dopytywał Piasecki. – Nie, ja tylko pokazuję, że integracja poprzez sport nie będzie prowadziła do powodzenia – odpowiedział Błaszczak.

Dzieci w obozach kontenerowych

W kwietniu „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że MSWIA przygotowało specjalne rozporządzenie dotyczące migrantów, zgodnie z którym na wschodniej granicy Polski mają powstać strzeżone ośrodki i areszty dla uchodźców. Na mocy nowych przepisów możliwe będzie umieszczanie uchodźców pod nadzorem, w kontenerach otoczonych drutem kolczastym. Do zamkniętych ośrodków mieliby trafiać niemal wszyscy uchodźcy szukający u nas schronienia, również rodziny z dziećmi.

Błaszczak obawia się decyzji UE? Chce zamknąć uchodźców w obozach z drutem kolczastym

Minister Błaszczak przyznał, że pomysł zakłada utworzenie na terenach przygranicznych obozów kontenerowych otoczonych drutem kolczastym.

- Chodzi o taki negatywny scenariusz, gdyby doszło do kryzysu, jaki miał miejsce na Węgrzech w 2015 roku, kiedy to na granicy węgiersko-serbskiej dochodziło do regularnych starć między uchodźcami, a policją węgierską. Chodzi o to, żeby być przygotować na taką sytuację miejsca, w których (uchodźcy) oczekiwaliby na deportację – ci, którzy próbowaliby dopuszczać się łamania prawa. I tylko o to chodzi – oświadczył Błaszczak.

gazeta.pl


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>