PiS (08.07.2015)

 

Reforma totalna PiS

Dominika Wielowieyska, 08.07.2015
Beata Szydło i Andrzej DudaBeata Szydło i Andrzej Duda (fot. ukasz Gowala / Agencja Gazeta)

Ostatnia konwencja PiS pokazała, że rządy tej partii będą oznaczać rewolucję instytucjonalną niemal w każdej dziedzinie.
Plan gospodarczy kandydatki PiS na premiera Beaty Szydło jest jednoznaczny z ruiną finansów publicznych, a za tym idzie groźba złamania konstytucji, która narzuca limity zadłużania się państwa. Mam przede wszystkim na myśli rozdawnictwo pieniędzy, obniżenie podatków, odkręcenie reformy wydłużającej wiek emerytalny bez wskazania realnych źródeł sfinansowania tych projektów. A także oderwane od rzeczywistości koszty tych przedsięwzięć, które Szydło podała.Oczywiście niektóre elementy programu, np. podniesienie kwoty wolnej od podatku czy większe zasiłki na dzieci, są godne dyskusji, ale radykalne postulaty PiS uniemożliwiają rozsądną rozmowę, a ich wejście w życie oznaczałoby wariant grecki.

Najgroźniejsza jest zapowiedź cofnięcia reformy emerytalnej. Potrzebny jest jednolity front oporu wszystkich, którzy interes publiczny traktują poważnie. Żarty naprawdę się kończą, a zaczyna skrajna nieodpowiedzialność.

Ale nie tylko o gospodarkę chodzi. PiS i Beata Szydło proponują swego rodzaju przewrót instytucjonalny niemal w każdej dziedzinie. Każda tego typu zmiana zawsze niesie organizacyjny chaos i jest uciążliwa dla zwykłych obywateli. Czasami warto ponosić ten koszt, bo zmiana ma dużą wartość dodaną.

Otóż w przypadku większości propozycji PiS nie istnieje jakakolwiek wartość dodana. Weźmy służbę zdrowia: PiS chce zlikwidować NFZ i finansować służbę zdrowia z budżetu. Bałagan będzie totalny. A pieniędzy – tak potrzebnych w ochronie zdrowia – od tego nie przybędzie. Jeżeli PiS mówi, że wydatki na zdrowie są za małe, to ja się z tym zgadzam. Tylko receptą na to nie jest finansowanie z budżetu, lecz rozstrzygnięcie kwestii, czy podnosimy składkę zdrowotną. I kto tę podwyżkę sfinansuje – czy my wszyscy zapłacimy wyższe podatki, czy też trzeba przesunąć pieniądze z innych dziedzin na zdrowie. Tym dylematem PiS się nie zajmuje.

Rząd Szydło chce jednocześnie cofnąć reformę posyłającą sześciolatki do pierwszej klasy (choć sam PiS, będąc u władzy, to postulował). I do tego zlikwidować gimnazja. No to dopiero będzie sajgon logistyczny. Poprawy jakości edukacji nie będzie. Czekać nas też będzie rewolucja w wymiarze sprawiedliwości, bo rząd znów chce podporządkować prokuraturę politykom. Ponadto chce zmienić media publiczne.

No i najważniejsze: zmienić konstytucję, m.in. zwiększyć rolę referendów, zmienić system władzy wykonawczej i uprawnienia wielu instytucji. Są też zapowiedzi uszczelnienia systemu podatkowego, i to na skalę wręcz niewiarygodną. Musi to oznaczać wzmożone kontrole przedsiębiorców, bo inaczej się tego planu zrealizować nie da. Przy tym wszystkim zabawa w ściganie „zdrajców”, którzy doprowadzili razem z Putinem do katastrofy smoleńskiej, będzie naprawdę mało znaczącym epizodem.

Owszem, partie często nie realizują swoich zapowiedzi. I ten grzech nieodpowiedzialności za słowa miała na koncie każda formacja, włącznie z rządzącą Platformą. Taki styl uprawiania polityki sprawia, że wyborcy przerzucają swoje poparcie na ludzi, którzy mają jedno krótkie hasło: pogonić złodziei. Paweł Kukiz, mówiąc że programy wyborcze są bez sensu, niestety, miał rację. Sami politycy do tego doprowadzili, a dziś się dziwią, że ludzie idą za człowiekiem, który co prawda pomysłu na rządzenie nie ma, ale przynajmniej nie wciska im kitu.

Pozostaje nam się modlić, by PiS, gdy dojdzie do władzy, zrealizował jak najmniej swoich obietnic.

wyborcza.pl/politykaekstra

Módlmysię

PO przedstawiła plan dla frankowiczów. Eliminuje ryzyko walutowe na stałe

Anna Popiołek, 08.07.2015
Krystyna Skowrońska, Przewodnicząca Komisji FinansówKrystyna Skowrońska, Przewodnicząca Komisji Finansów (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Posłowie Platformy Obywatelskiej złożą dziś do laski marszałkowskiej projekt ustawy o pomocy zadłużonym w obcej walucie. Ma ona umożliwić kredytobiorcom przewalutowanie kredytu na złote po obecnym kursie.
- Kierujemy ten projekt do tych osób, które zaciągnęły kredyt, aby sfinansować swoje mieszkanie. Ryzyko, którym obarczony był ten kredyt, dzielimy po połowie na bank i na kredytobiorcę – powiedział podczas konferencji Jacek Brzezinka (PO).I dodał: – To pozwoli wyjść z pułapki zadłużenia, w którą te osoby wpadły nie do końca z własnej winy. Rozłożenie w czasie możliwości złożenia wniosku zapewni bezpieczeństwo systemu bankowego. Kredytobiorcy mają czas na decyzję do 2020 roku.Ryzyko kredytowe wezmą po połowie i bank, i klientNa czym polega to rozwiązanie? Kredytobiorca zadłużony w obcej walucie będzie mógł przewalutować swój dług po obecnym kursie. Najpierw jednak bank przeliczy, ile wynosiłaby wartość zadłużenia, gdyby ten kredyt był zaciągnięty w złotym przy parametrach z dnia udzielenia kredytu. Różnica w zadłużeniu – pomiędzy kredytem w obcej walucie i w polskim złotym – byłaby podzielona po połowie pomiędzy bank i kredytobiorcę. Oprocentowanie nowego kredytu ma być równe stopie referencyjnej Narodowego Banku Polskiego, która obecnie wynosi 1,5 proc.

Propozycja na stałe wyeliminowałaby ryzyko walutowe dla kredytobiorców.

To jednak rozwiązanie dla nielicznych. Aby skorzystać z propozycji PO, relacja wartości kredytu do wartości mieszkania (tzw. LTV) musi wynosić co najmniej 120 proc. Kredytowane mieszkanie nie może być większe niż 75 m kw., a dom – nie większy niż 100 m kw. Z tego obostrzenia zwolnione są rodziny, które posiadają przynajmniej troje dzieci.

Jednak, aby skorzystać z opcji przewalutowania, kredytowana nieruchomość musi być jedynym lokum dłużnika.

Jak wyliczają posłowie PO, koszt tego rozwiązania dla banków to ok. 9-9,5 mld zł.

Zapowiedziana propozycja wywołała duże spadki akcji banków notowanych na GPW. Bank BZ WBK stracił dziś 1,98 proc., PKO BP – 1,15 proc. Najwięcej traci Bank Millennium – 4,4 proc., nieco mniej mBank – 2,51 proc.

To zmodyfikowana propozycja KNF

Co na to nadzór finansowy? – Projekt jest rozwiązaniem systemowym i dobrowolnym dla kredytobiorców walutowych oraz uczciwym wobec kredytobiorców złotowych i podatników. Dotyczy zasadniczego problemu, czyli narosłego zadłużenia, często przekraczającego wartość nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie kredytu pomimo niezakłóconej jego obsługi oraz osób zamieszkujących kredytowaną nieruchomość – komentuje „Wyborczej” Maciej Krzysztoszek z Komisji Nadzoru Finansowego.

Podkreśla, że projekt jest bliski założeniom przedstawionym przez przewodniczącego KNF Andrzeja Jakubiaka odnośnie restrukturyzacji kredytów frankowych na posiedzeniu sejmowej komisji finansów publicznych w dniu 3 lutego. – Koszty ryzyka kursowego w połowie poniosłyby banki, ale byłoby to rozłożone na lata, więc nie zagrażałoby stabilności systemu finansowego. Kredytobiorcy zostaliby na przyszłość trwale uwolnieni od ryzyka kursowego – mówi Krzysztoszek.

KNF proponował bowiem, aby kredyt hipoteczny we frankach podzielić na dwa kredyty w złotych. Jeden byłby kredytem mieszkaniowym w złotych zabezpieczonym nieruchomością, a drugi – również w złotych – byłby udzielony na wartość obecnego zobowiązania, które przewyższa wartość mieszkania. Kredyt hipoteczny miałby parametry typowe dla kredytów w polskich złotych. Ale warunki dotyczące stopy procentowej, marży i prowizji miałyby być identyczne jak złotowe w momencie zaciągnięcia kredytu. Oprocentowanie drugiego kredytu wynosiłoby 1 proc. Dług byłby po połowie spłacany przez kredytobiorcę i w połowie przez bank.

POzaprezentowała

wyborcza.biz



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>